KSSS Match 4, Saltsjobaden, 2-3.X.2004

Relacja po powrocie:

Czwartek
 
O 18-tej byliśmy na promie, który odpływał z Gdańska a kończył swój rejs w Nynesham. Czyli tylko 70km od miejsca, w którym odbywały się regaty – Saltsjobaden. Podróż minęła w miłej atmosferze, w miarę spokojnie. 

Piątek
Na miejscu byliśmy koło 14-tej. Wcześniej mieliśmy już umówiony trening, dlatego opłaciliśmy tylko depozyt i ruszyliśmy na wodę. Niestety nic praktycznie nie wiało, dlatego ten trening bardziej można nazwać rejsowaniem. Szkoda, że nie mieliśmy więcej czasu na takie luźne pływanie; wybrzeże Szwecji w okolicach Sztokholmu pełne jest wysp, zatok – widok na prawdę robi wrażenie.

Pod koniec dnia trochę powiało i mogliśmy w końcu wykonać kilka zwrotów i manewrów ze spinakerem. Stwierdziliśmy, że łódki (J80) są w miarę szybkie, jednak ze względu na kil i dużo balastu nie ma praktycznie możliwości zabujania i trzeba bardzo uważać na „trzymanie” prędkości. W trakcie treningu podzieliliśmy zadania na łódce. Jasiek – dziobowy, Maciek – fok, a na pełnym taki „wolny elektron” od wszystkiego i niczego, Andrzej – grot i spinaker, ja – wiadomo co mi pozostało.

Wieczór spędziliśmy w hotelu Volkswagen. Dzięki laptopowi i pokaźnemu zbiorowi filmów DVD nie nudziliśmy się zbytnio. Tu tylko dodam, że na całym wyjeździe nasz hotel sprawdził się znakomicie. Spanie było wygodne, a prysznice były w budynku klubowym, więc problemów bytowych nie mieliśmy.

Sobota
Wyścigi rozpoczęły się o 10-tej. Startowało 12 załóg, które rywalizowały ze sobą w Round Robin (każdy z każdym). Później planowano rozegrać finał i mały finał (o trzecie miejsce) – jednak tylko jeżeli starczyłoby czasu.

W pierwszym wyścigu zmierzyliśmy się z faworytem regat – Mathiasem Hermassonem 96 w rankingu ISAF. Startowaliśmy z żółtej strony, jednak linia startu była ustawiona w taki sposób, że przeciwnik zdążył uciec z niekorzystnej sytuacji. Ze względu na bliskość pomostów sytuacja zmieniała się kilkakrotnie, jednak do samego startu zbliżaliśmy się szybciej, trzymając rywala po nawietrznej, mocno przeostrzając, przez co nie mógł się rozpędzić i w efekcie musiał wykonać zwrot w niekorzystną stronę trasy. Po pierwszym przecięciu kursów byliśmy na prowadzeniu. Kontrolowaliśmy cały czas przeciwników, powiększając zdecydowanie przewagę na drugiej halsówce. Wygraliśmy ten trudny wyścig, co przekonało nas że możemy tutaj powalczyć, pomimo braku doświadczenia na tego rodzaju łódkach.

Kolejne dwa wyścigi wygraliśmy gładko i w czwartym zmierzyliśmy się z Richardem Jardemarem. Na starcie wydawało się, że kontrolujemy sytuację, jednak w ostatniej fazie zdecydowałem się wykonać jeszcze jeden zwrot do rywala, niestety za blisko, za co dostaliśmy karę i mocno zwolniliśmy. Z linii startu wyszliśmy kilka metrów za przeciwnikiem –najgorszy start w całych regatach. Jednak walcząc na zwroty zbliżyliśmy się zdecydowanie. Do górnego znaku płynęliśmy prawym halsem, będąc po nawietrznej. Zdecydowaliśmy się pojechać trochę pełniej, „na gaz” jednak podjechaliśmy za blisko i dostaliśmy kolejną karę. Musieliśmy ją od razy wykręcić, przez co straciliśmy kolejne metry. Na kursie pełnym znowu dobra praca załogi pozwoliła nam zbliżyć się na odległość metra do rywali. Jednak popełniliśmy duży błąd przy chowaniu spinakera i na znak weszliśmy wolno, dryfując i z hamującym spinem. Przez ten błąd straciliśmy kilkadziesiąt metrów. Całą halsówkę przepłynęliśmy jednak agresywnie, dobrze pasując się w zmiany i na górny znak weszliśmy od razu za przeciwnikiem. Lepsze manewry na pełnym pozwoliły na wyprzedzenie rywali, ale ciągle mieliśmy jedną karę na koncie. Przewaga była zbyt mała, żeby ją wykręcić, dlatego zwolniliśmy i czekaliśmy na Szwedów, aby zmusić ich do błędu. Przez pewien czas staliśmy z łopoczącymi żaglami, jednak rywal był czujny i nie dał się „łapać” na karę. Zdecydowaliśmy płynąć do statku komisji i tam starać się zablokować jacht płynący za nami. Zwolniliśmy, jednak za mało i przeciwnicy znaleźli jakąś lukę między nami a komisją i wpłynęli na metę. Wyścig bardzo emocjonujący i długo nie mogliśmy dojść do siebie po tej przykrej porażce.

Tego dnia mieliśmy jeszcze jeden wyścig, który wygraliśmy. W kolejnych pięciu flightach pauzowaliśmy, dlatego resztę mieliśmy rozegrać następnego dnia.

Wieczorem pojechaliśmy do Sztokholmu, żeby zabić trochę czas i sprawdzić czy jest porządek na mieście. Zrobiliśmy SOS – Szybki Obchód Sztokholmu (zwiedzaliśmy Monciak), zjedliśmy super kolację w Burger Kingu i odjechaliśmy domkiem do KSSS. W tym miejscu krótka informacja o Saltsjobaden dla Pana Karola od Litra – tu się zupełnie nic nie dzieje. 

Niedziela
Do rozegrania mieliśmy 6 wyścigów z rzędu. W pierwszym płynęliśmy z jednym z faworytów regat. Już podczas rozgrywki przedstartowej dostajemy dwie niezrozumiałe dla nas kary. Od razu postawiło to nas w niekorzystnej sytuacji, ponieważ jedną karę musieliśmy kręcić bezpośrednio po starcie. Tracimy na tym sporo, ale walcząc cały czas na zwroty doganiamy rywali. Na pełnym wykonujemy rufy jednocześnie, jednak my szybciej, w efekcie czego kryjemy rywali, będąc po wewnętrznej stronie trasy. Wiedzieliśmy, że przeciwnik nie pozwoli nam tak dopłynąć w strefę dwu długości od boi, będzie starał się nas „wywieźć” w prawo. Dlatego decydujemy się delikatnie zwolnić, odpadamy w kierunku rywali, wypinamy spinakerbom jak do rufy, przeciwnik chcąc nas kontrolować robi rufę. My w tym momencie odbijamy w prawo, spinbom znowu wpięty i na pełnej prędkości płyniemy w kierunku boi. Przeciwnicy, którzy mocno zwolnili płyną jeszcze trochę lewym halsem, dopiero się przekładają i na boję płyną ostrzej. Będąc wewnętrznym na boi mamy pierwszeństwo, ze względu na duży wiatr szybciej chowamy spinaker i pewnie omijamy dolny znak. Szwed, który płynął ostro i szybko ma duże problemy przy zrzucaniu spinakera, w efekcie na boję wchodzi wolno i szeroko. Cały czas kryjemy przeciwników, powiększając swoją przewagę. Dopływając lewym halsem do lay-line z dużym zapasem kręcimy karę i niezagrożeni pierwsi wpływamy na górny znak, a później na metę. Na statku komisja biła nam brawo za wspaniałą walkę :-) Super wyścig, dzięki któremu na prawdę uwierzyliśmy w swoje możliwości. W kolejnych pięciu wyścigach odnosimy zdecydowane zwycięstwa, dzięki czemu kończymy Round Robin z bilansem 10 wygranych – 1 porażka. Taki sam bilans ma Mathias Hermansson, jednak dzięki bezpośredniej wygranej to my wygrywamy tę rundę i jak się okazało całe regaty!

W super nastrojach udajemy się na zakończenie, gdzie dostaliśmy zaproszenie na kolejne regaty Pucharu Świata – 3 Grade w tym samym miejscu za dwa tygodnie. Będziemy intensywnie szukać funduszy na ten wyjazd i mamy nadzieję wrócić tu niedługo.
Wieczorem kolejna wycieczka do stolicy na kebab i frytki. POS (Powolny Objazd Sztokholmu) plus SOS, zwiedziliśmy akademiki, Monciak i po kolacji wracamy. Jeszcze tylko mały wypad do Grand Hotelu i znowu oglądaliśmy filmy – bez laptopa byśmy się chyba pochlastali... Dostaliśmy mnóstwo smsów z gratulacjami, za wszystkie dziękujemy, nasi najwierniejsi kibice oglądali wyścigi na żywo przez kamere na stronie organizatora.

Na koniec chcielibyśmy podziękować Stowarzyszeniu „Race 2000”- Romanowi Paszke i szczególnie Jabesowi za pomoc w organizacji wyjazdu. Dziękujemy też Wojtasowi i Burkowi - Michałowi. Maciek dziękuje swoim pracodawcom za urlop i wyrozumiałość, kiedy okazało się że pomyliły mu się daty rejsów powrotnych promów. Firmie Biedronka dziękujemy za Power Biedrony, które dodawały nam kopa na wyścigach, jednak konserw nigdy więcej tam nie kupimy.
Oprawy regat Szwedzi mogliby się uczyć od Polaków. Za ogromne wpisowe (750 zl) nie dostaliśmy nic (pomijam dostęp do klubowej szatni, z tego mogli korzystać nawet przechodnie), nie było żadnego grilla integracyjnego ani spotkania zawodników. Szwedzi to bardzo smutny naród, tylko siedzą w swoich pięknych domach, zupełny brak finezji i polotu. Może zbierają kasę na regaty za dwa tygodnie? 

Poniedziałek
 
Jeszcze jesteśmy w Saltsjobaden, ponieważ prom mamy dopiero dzisiaj o 18-tej. Jest godzina 10, a ja ze względu na fakt wylosowania noclegu na przednim siedzeniu nie mogę już spać i piszę tą relację. Zaraz składamy domek, kolejne pyszne śniadanie na świeżym powietrzu i opuszczamy ten zimny zakątek. Wyjazd się jeszcze nie skończył i powinien mieć swój epilog na promie...

Relacja na żywo:

03.X.2004

Wygraliśmy!!! Więcej na: sails.pl.

02.X.2004 (sailsGSMnews)

Po przerwie mielismy bardzo emocjonujacy wyscig. Dostalismy kartke przed startem i druga na trasie - a i tak niewiele zabraklo do wygranej. Kolejny wyscig z dziewczynami wygrany. Na dzis koniec, wiatr cichnie. Regaty na polmetku.

Wygralismy 3 pierwsze wyscigi, w tym z najwyzej rozstawionym sternikiem. Wszystko gra, pogoda, wiatr - widac na kamerce ;)

ksss match, piekna okolica. Mielismy pierwszy trening,plywalismy ok 2,5 h.Lodki sa calkiem dobre.Wlepili nam juz mandat w klubie za parkowanie :) Wiecej informacji na stronie organizatora. Trzymacie kciuki!

30.IX.2004

Dzisiaj o 18-tej wypływamy do Szwecji. Dostaliśmy zaproszenie na regaty meczowe czwartego stopnia, które odbędą się w okolicach Sztokholmu. Regaty rozegrane zostaną w sobotę i niedzielę na jachtach J-80. 
Dopłyniemy w czwartek koło 12-tej, dzięki czemu będziemy mogli potrenować na w/w łódkach, na których jeszcze nigdy nie pływaliśmy. 
W składzie załogi są: Maciek, Andrzej, Jasiek i Marek jako sternik.
Postaramy się wysyłać relacje, naszą stronę jak i sails.pl będzie aktualizował Michał Dworakowski - dzięki!


Zobacz też:

Pozdrawiamy,
Marek, Andrzej, Jasiek, Maciek
Atomic Sailing Team - strona główna