International Berlin Match Race Championship of H-Boats, Grade 3, Berlin 22-23.X.2005

 

 

Kolejne regaty trzecio-gradowe w tym sezonie. Tym razem wyjazd do Berlina. Wyjazd bliski i opłacalny, Marek i Maciek ruszyli z Gdańska, a ja (Doman) jak zwykle pociągiem do Szczecina. W pełnym składzie po małym obiadku ruszyliśmy w stronę Wannsee na umówiony trening. 
Jak się okazało dojechaliśmy na ostatni moment, ponieważ Berlin przywitał nas kilkukilometrowymi korkami, ale lepiej późno niż wcale… Główną nagrodą regat było zaproszenie na Berlin Match - Race (grade 2).  

Trening
Na miejsce dotarliśmy około godziny 16. Zostaliśmy przywitani przez „niemiecką wersje” p. Adamowicza, który udzielił nam kilka rad jak żeglować na łódce typu H-Boat. Trening zaczęliśmy praktycznie z biegu. Czas treningowy kończył się o 17, wiec musieliśmy się spieszyć. Po 1,5 godziny na wodzie byliśmy zadowoleni i zniecierpliwieni następnego dnia.
Łódka okazała się całkiem przyjemna, prosta w obsłudze obsłudze, ciekawie okuta… chociaż do typowej dinghy brakuje jej wiele. Chociażby w kwestii manewrowania jachtem… H-Boat jest łódką bardzo ociężałą, można nawet powiedzieć, że ospałą i bardzo słabo reaguje na ster…
Po zakończonym treningu udaliśmy się na kolacje oraz zameldowaliśmy się w hotelu o dumnej nazwie „Grunwald” (gdzie spotkaliśmy dwa, ale nie nagie miecze z Belgii :))
Wieczorna prasa – na tyle tylko starczyło nam sił po całym dniu…    

Sobota
Pobudka o 7, śniadanie o 0745 – tak zaczęła się nasza sobota. O 0830 stały w programie regat skippers meeting, na którym rozlosowane zostały łódki i przeprowadzony został podział na dwie, sześcioosobowe grupy (podział według rankingu). W grupie znaleźliśmy się z : Kemmlingiem (wygraliśmy z nim w Sopocie), Biarnesem (przegraliśmy z nim we Francji), Kadelbachem, Schultem i Machlerem.
Łódki były niemalże identyczne, także w grupie ścigaliśmy się bez przesiadek, co znacznie usprawniło przebieg regat. Byliśmy rozstawieni w grupie B, która sesje wyścigów zaczynała popołudniu. Mogliśmy wiec sobie pozwolić na krotka (3 godzinną) drzemkę pod Grunwaldem :)

Nasz pierwszy wyścig według rozpiski zaczęliśmy z najsłabszym w naszej grupie Macherem, wygrywając go bez problemu, kontrolując wyścig od samego początku do końca. 

Rozgrzewka przed kolejnym meczem z Kemmlingiem okazała się za mała.
Walka przedstartowa bardzo dobra… szybko uwolniliśmy się z lewej gorszej strony i gdy wydawało się ze my wygramy start i będziemy starali się kontrolować wyścig, zbyt wcześnie obraliśmy kurs na start co spowodowało, że Kemmling wepchnął (dosłownie) nas na komisje nie pozwalając wystartować. Dostaliśmy czarna flagę – 3 kary pod rząd i po wyścigu.

Kolejny wyścig również nie poprawił nam humorów, ponieważ przegraliśmy w nim z Biarnesem. Po raz kolejny bardzo dobre manewry i szybkie uwolnienie się z gorszej strony. Przed samym sygnałem startu dostaliśmy według nas niesłuszną karę za „szybka rufę” tuz przed dziobem Francuza. Prowadząc wyścig przez 1,5 okrążenia na ostatnim pełnym (przy bardzo zmiennym tego dnia wietrze) Biarnes dostał mocny szkwał z góry wyprzedzając nas lewa strona trasy. Odkręciliśmy karę i oczekiwaliśmy na następny wyścig.

Kolejny przeciwnik – Kadelbach. Nie przysporzył nam kłopotów w walce przedstartowej. Pełna kontrola podczas całego wyścigu pozwoliła nam wygrać wyścig z naszym kontrkandydatem do 3 miejsca w grupie (premiowanym wejściem do ćwierćfinałów). Znowu nie było kolorowo, ponieważ przez zmienny wiatr na metę wpłynęliśmy zaledwie 2 sekundy przed Kadelbachem. Wygrywając bez większych problemów ostatni wyścig z Schultem, zajęliśmy 3 miejsce w grupie. Do drugiej round robin nie zakwalifikował się miedzy innym Willim, z którym przegraliśmy w Danii.

Pierwsze 3 załogi każdej grupy awansowały dalej tworząc nową sześcioosobową grupę. I co ciekawe zaczęliśmy pływanie z punktami z pierwszej round robin. Za pierwsze miejsce w grupie 2 punkty, za drugie 1 punkt, za trzecie 0. Nie byliśmy za bardzo zadowoleni z takiego obrotu sprawy - zajęliśmy 3 miejsce w naszej grupie, czyli na starcie mieliśmy 0 pkt. Druga round robin była dokończeniem pierwszej, tzn. pływaliśmy tylko ze sternikami z grupy A, analogicznie sternicy z grupy A pływali tylko ze sternikami z grupy B. w związku z tym zostały nam tylko 3 mecze.

Pierwszy z nich już  późnym wieczorem (około 1730), przy padającym deszczu zaczęliśmy z Witzmmanem (wygrał z nami 2-1 finał w Audi Spring Battle). Bardzo dobre manewry, agresywne pływanie podczas walki przedstartowej pozwoliły złapać go na 2 kary. Nie musze pisać, co było później. Piękne zwycięstwo na zakończenie dnia zdecydowanie poprawiło nam humory…

Wieczorem prysznic i kolacja w klubie… Krotki wypad do Berlina na spacer :) i o 23 zmęczeni wracamy do hotelu … Plan na niedzielę był krótki - potrzebny nam był jeden wygrany wyścig (na dwa) aby wziąć udział w półfinałach.  

Niedziela
Pobudka j.w…  Niedziela przywitała nas słońcem i słabym wiatrem, z niecierpliwością czekaliśmy na nasz wyścig…
Rast. To nasz przeciwnik o półfinał. Starujemy z gorszej strony. Ładnie się uwalniamy. Prowadzimy ciekawą i bardzo zaciętą walkę. Na 30 sekund przed startem stoimy obydwoje w połowie linii startowej na lewych halsach. Ruszamy, niestety zbyt pochopnie, na 20 w stronę komisji. Jak się okazało ruszyliśmy zbyt szybko i ze startu ruszyliśmy w bezpiecznej zawietrznej od Rasta. Rast utrzymywał stały dystans do nas aż do przeszkody – trzcin. Wtedy Marek zażądał miejsca: „Obstruction. Room to tack.” Usłyszeliśmy odpowiedz: „You tack”. Marek powtórzył prośbę nie wykonując zwrotu, za co zostaliśmy ukarani. Pomimo kary nic się nie zmieniło i Rast wygrał wyścig kontrolując go do końca.

Ostatni wyścig z Darte Jensen. Nie mieliśmy już szans na półfinał po niesprzyjających dla nas wynikach pozostałych meczy. Mimo wszystko oczywiście chcieliśmy wygrać z niepokonaną do tej pory Jensen. Ciekawa walka przedstartowa, obydwoje byliśmy dużo poniżej linii z prawej strony. Jednocześnie zaczęliśmy płynąć w kierunku startu na 40 sekund do sygnału. 30 sekund do startu, trzymając Jensen w stożku przychodzi bardzo korzystna dla nas zmiana „w dół” i cichnie wiatr. Obydwoje zmierzamy do lewego znaku startowego. Wszystko wygląda pięknie, pełna kontrola. I tu nie po raz pierwszy wiatr spłatał nam figla - na 20 sekund przed startem przychodzi mocno ostrzący szkwał, jesteśmy zbyt wcześnie przy boi. Wpychamy się na boje dostając karę i to zadecydowało o przegraniu wyścigu.

Resztę wyścigów obserwowaliśmy niestety już tylko z brzegu, czekając na zakończenie, które miało odbyć się o 17. Dostaliśmy ciekawy upominek w postaci 2 litrowej butli tamtejszego browaru, który poczeka na lepsze czasy :)

Pozostawiając dobre wrażenie i pozyskując nowych przyjaciół wracamy do domu, bogatsi o kolejne doświadczenia na kilowych łódkach…
Miejmy nadzieję, że zaprocentują w najbliższej przyszłości…
Miejmy nadzieję,  że będzie to już niedługo na kolejnych regatach we Francji…

Ostateczna klasyfikacja regat:
1. Dorte O. JENSEN DEN 
2. Christopher RAST SUI
3. Carsten KEMMLING GER 
4. Vincent BIARNES FRA
5. Marek STANCZYK POL 
6. Hendrik WITZMANN GER 
7. Philipp KADELBACH GER 
7. Alexander SCHULTE GER 
9. Wolfgang MALCHER GER 
9. Andreas WILLIM GER 
11. Michael CASPARIJ DEN 
11. Holger KRETSCHMAR GER

Pozdrowienia,
Doman
 

Atomic Sailing Team - strona główna