Meczowe Mistrzostwa Polski Kl. 470, Giżycko, 1-3.VII.2005

Do regat "przystąpiliśmy" niemal w ostatniej chwili po krótkim treningu - nie siedzieliśmy razem na 470 od prawie 11 miesięcy (!!!), ale było na tyle dobrze, że długo się nie zastanawialiśmy. Jak to mawia Lisek "To jak z chodzeniem, tego się nie zapomina" :)
Po mega zamieszaniu w zawiadomieniu o regatach i formacie regat spowodowanym wtrącaniem swoich "cennych" uwag przez rodziców zawodników, trenerów itp (pierwszy i ostatni raz - albo jak dla mnie to niech regaty robi ktoś inny) udało się dograć wszystko z poczuciem, że wszyscy są zadowoleni.
Jeszcze tylko Marek się przed regatami rozchorował (zastrzyki, gorączka) i to by było na tyle jeśli chodzi o nieprzewidziane okoliczności. 
Zaczęliśmy planowo w piątek od rundy każdy z każdym (12 zawodników podzielono na 2 grupy round robin, szczęśliwa trójka z każdej grupy przechodzi dalej, gdzie grają kolejne round robin o wejście do finałów, później standardowo - pierwszy z czwartym, do dwóch zwycięstw, wygrany do finału). Pierwszy wyścig z załogą Januszewski / Mickiewicz. Wiatr był bardzo słaby i kręcący, co przy naszej wadze odegrało kluczową rolę. Wychodzimy ze startu z przewagą, przeciwnicy dostają karę za bujanie łódką. W słąbych podmuchach rosną w oczach zbliżając się po zawietrznej, na pełnym nas przejeżdzają, na halsówce powiększają przewagę na tyle że wykręcają karę, na pełnym znowu mają lekki odjazd i przegrywamy pierwszy wyścig. Kolejny wyścig z Piotrkiem Radowskim. Wygrany start i spokojne prowadzenie, następnie fatalna pomyłka - pomyliły nam się obydwu boje (startowa z dolną). Piotrek ma bliżej, my w dodatku okrążamy ją nieprawidłowo i pomimo wygrania dostajemy DSQ. Kolejny wyścig z Przybytkiem. Wygrany start i niezagrożone prowadzenie od startu do mety. Następnie jedziemy z Bałdygą - na starcie mamy OCS, Emil odjeżdża na tyle że nie możemy nic zrobić, przegrywamy. W tym momencie wiemy już że mamy po regatach - nie awansujemy do kolejnej rundy. Ostatni wyścig praktycznie o nic z Rafałem "Begerem" - spokojnie utrzymujemy prowadzenie do mety.
Kolejne dni spędzamy na lądzie czekając na nasz wyścig o miejsca 7-8 z Jączkowskim lub rejsując Ginem Wojtasa w pobliżu akwenu regat. Pogoda cały czas taka sama - słońce, słaby wiatr, DJ Kalii grał, kibice kibicowali, pan Jurek i pan Mietek komentowali.. Udało się tylko rozegrać rundę każdy z każdym dla najlepszej szóstki mężczyzn i najlepszej czwórki kobiet w sobotę, w niedzielę nie wiało praktycznie nic i kolejność z soboty pozostała ostateczną. Skończyliśmy na miejscu 7 - miejsca w rankingu nam to nie poprawi :) 
Dokładne wyniki i kilka fotek na www.470.sails.pl  
 

Zobacz też:
Maciek
Atomic Sailing Team - strona główna