Regaty O Wielką Nagrodę Prezydenta Olsztyna, 24.IX.2005

 

 

Przed wyjazdem na regaty do Danii doszły nas słuchy, że mamy szansę wystartować w tych zawodach. Nie muszę mówić, że bardzo nam na tym zależało, biorąc pod uwagę nagrodę (20 000 PLN), która pozwoliłaby sfinansować nasze wyjazdy na kolejne regaty w Europie. Specyfiką tych regat jest tylko jedna nagroda - dla zwycięzców - inne załogi nie dostają nic. Kiedy nas ostatecznie zaproszono, rozpoczęliśmy przygotowania. Startowaliśmy na łódkach klasy Sportina 600, obowiązywał system przesiadkowy (zmiany łódek po każdym wyścigu), rozegrano 8 wyścigów. Do startu obowiązywały przepisy regat flotowych, natomiast po stracie regat meczowych (protesty rozstrzygane na wodzie). Startowały tylko cztery zaproszone przez organizatora załogi.


Za chwilę zaczynamy (fot. K. Kowalski)


Po odprawie, krótkim treningu i eliminacjach załóg olsztyńskich (wygrał je Piotr Kraushar) rozpoczęły się "właściwe" wyścigi. Górną boję ustawiono dość blisko brzegu, tak aby komentator i kibice widzieli chociaż część wyścigu. Warunki były bardzo trudne, wiał słaby (0-6 wezłów) wiatr od brzegu, strasznie zmienny, szkwały "chodziły" w niemal losowy sposób. Każdy wyścig wymagał ogromnej koncentracji i skupienia, nie tylko jeśli chodzi o wiatr. Łódki nie były typowymi "ścigaczami", ich prędkość w znacznej mierze zależała od bardzo szybkiej i sprawnej reakcji żaglami na nieustające małe i duże zmiany siły i kierunku wiatru.  


W wyścigu (fot. K. Kowalski)


Początkowo szło nam średnio - w pierwszym wyścigu byliśmy trzeci, w drugim drudzy, trzeci udało się wygrać. Mimo wszystko nie byliśmy zadowoleni, bo załoga Piotra Kraushara po świetnym początku była wtedy na zdecydowanym prowadzeniu. W kolejnych wyścigach coraz lepiej poznawaliśmy łódki i specyfikę akwenu. Mając na uwadze powiedzenie Liska "Kto nie ryzykuje, szampana nie pije", kilka razy ryzykownie popłynęliśmy w zupełnie inna stronę niż nasi rywale. W zdecydowanej większości ryzyko opłaciło się - zaczęliśmy wygrywać kolejne wyścigi. Po czwartym wyścigu, po przeliczeniu punktów wychodziło nam, że Piotr Kraushar jest przed nami już tylko 1 pkt. Piąty wyścig należał do nas - perfekcyjny start, dwa krótkie halsy w prawą stronę trasy i obejmujemy prowadzenie. Na pełnym, zbliżając się do znaku w typowo meczowy sposób wywozimy załogę Kraushara poza boję i na znak wpłynęliśmy pierwsi. Na ostatniej halsówce konsekwentnie pilnujemy Kraushara, odpuszczając zupełnie kontrolę nad załogą Zbyszka Kani (z punktów wychodziło nam, że nie ma praktycznie szans, żeby byli przed nami). Kraushar płynąc cały czas w naszym stożku stracił do nas sporo metrów, na ostatnim pełnym na metę spokojnie kontrolowaliśmy sytuację, kończąc wyścig na drugim miejscu (wygrał Kania). 


Ostatni wyścig (fot. K. Kowalski)

Po tym wyścigu wyszliśmy na prowadzenie regat. Szósty wyścig to kolejny bardzo dobry start, kilka ryzykownych zagrań taktycznych i kolejna wygrana. Lekko już podekscytowani możliwą wygraną w regatach rozpoczynamy przygotowania do ostatniego biegu. Podczas przesiadek Piotr Kraushar uświadamia nas, że regaty praktycznie wygraliśmy - wystarczy że przepłyniemy ostatni wyścig, miejsce jest nieważne (nie możemy tylko zostać zdyskwalifikowani). Podpływamy do Komisji, która to potwierdza. "Spada" z nas całe ciśnienie i do wyścigu przystępujemy na większym luzie. Startujemy dobrze, płynąc w prawą stronę trasy, wydaje nam się że prowadzimy. Na boi pierwszy jest jednak Robert Janecki, nasza załoga na drugim. Taka kolejność utrzymuje się do mety. Wygrywamy regaty i "Wielką Nagrodę Prezydenta Olsztyna" :))) W szampańskich nastrojach idziemy na zakończenie regat i obiad, w takich też humorach wracamy do Gdańska. 


Zakończenie (fot. Agata Łaz)

Wygraną niemal w całości przeznaczymy na finansowanie naszych dalszych startów w matchracingowym Pucharze Świata. Po ostatniej publikacji rankingu ISAF wróciliśmy do pierwszej setki - zajmujemy 86-ste miejsce na ponad 1300 sklasyfikowanych sterników. Nie powiedzieliśmy jednak jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie i mamy nadzieję, że dzięki kolejnym startom zakończymy ten rok znacznie wyżej.

Klasyfikacja końcowa regat:
1. Marek Stańczyk
2. Robert Janecki
3. Piotr Kraushar
4. Zbigniew Kania 

Nasza załoga startowała w składzie: Marek Stańczyk, Dominik Niśkiewicz, Maciej Kołosiński

Dziękujemy bardzo za wszystkie gratulacje, które otrzymaliśmy po regatach - nasi kibice jak zwykle nas nie zawiedli :) Szczególne podziękowania dla "Sąsiad L4 Racing Team".

Zdjęcia z regat

 

Maciek

Atomic Sailing Team - strona główna