Regaty Tortowe, Gdynia, 15-16.X.2005

 

 

Na tych regatach mieliśmy startować na naszej "zapomnianej" 470-tce. Ostatni raz na 470-tce pływaliśmy razem w lipcu, a wcześniej w sierpniu zeszłego roku, byliśmy więc bardzo ciekawi, co z tego wyjdzie.


fot. A. Jankowski

Do wygrania jak nazwa regat wskazuje był tort. Na starcie tylko 6 załóg w kl 470, kilkanaście Laserów, 420-tek itp. - sama Gdynia. Warunki były interesujące - w sobotę wiatr 15-20 węzłów z N, słońce, temperatura ok. 10 stopni, odczuwalna ok 5 st., temperatura wody zdecydowanie wyższa niż powietrza - Coach mówił coś o 15 st.
Po kilkunastu manewrach przed pierwszym startem "obycie" na łódce wyglądało całkiem nieźle :) Pierwszy start na pełnym gazie, na pierwszej boi jesteśmy drudzy, prowadziła załoga Sawicki / Szwoch, taka kolejność utrzymuje się do mety. Reszta wyścigów wyglądała podobnie: dobry start, jeśli już przegrywaliśmy halsówki, to straty odrabialiśmy bez problemów na kolejnych kursach. Sawicki / Szwoch byli nie do ugryzienia - parę razy doszliśmy ich na halsówkach, ale ich zdecydowanie większe opływanie brało górę. My za to byliśmy jedyną łódką, która w tych ciężkich warunkach nie zaliczyła wywrotki (Sawik złamał spinbom, a załoga Kajzer / Zagórski ster).


fot. A. Jankowski

W ostatnim wyścigu mieliśmy falstart - wróciliśmy się po ok. 200 m. halsówki, dzięki temu byliśmy ostatni, ale szybko odrobiliśmy stratę. Kiedy byliśmy na górnej boi, jako jedyni nie postawiliśmy spinakera - silny szkwał z dużą ostrząca zmianą zaczął po kolei przewracać łódki przed nami. Od razu wskoczyliśmy na trzecie miejsce, później przegoniliśmy Sawika, niestety nie na długo, na metę wpłynęliśmy za nim.


fot. A. Jankowski


Po pierwszym dniu regat byliśmy na drugim miejscu z miejscami: 2,2,2,3. Decyzję o ewentualnym pływaniu w niedzielę odroczyliśmy do rana - postanowiliśmy nie pływać jeśli prognoza się sprawdzi (wiatr do 25 węzłów). Marek nie powrócił jeszcze do pełnej sprawności po zerwaniu więzadeł w kolanie i w tak małych regatach nie chcieliśmy ryzykować odnowienia kontuzji. Prognoza sprawdziła się, w jedynym niedzielnym wyścigu nie wystartowaliśmy i regaty zakończyliśmy na trzecim miejscu ogólnie. Całkiem nieźle jak na drugie pływanie w ciągu roku :)
Były to naprawdę dobre regaty w naszym wykonaniu, że już o całym weekendzie nie wspomnę ;))

Pozdrawiamy wiadomo kogo :)

 

Maciek

Atomic Sailing Team - strona główna