Sopot Match Race 2005. 27.VIII - 4.IX.2005

 

 

Sopot Match Race – Grade 3  

Dzięki uprzejmości Przemka Tarnackiego dostaliśmy zaproszenie zarówno na Grade 3 i gdyby nam nie poszło to także na jedynkę. Do regat przystąpiliśmy praktycznie po wyjściu z samolotu z USA. Ostatnie wspólne mecze pływaliśmy w marcu (a poprzednio w październiku), dlatego taki układ regat bardzo nam odpowiadał.  

W piątek odbywała się Match Racing Clinic prowadzona przez doświadczonych arbitrów z zagranicy. Były to zajęcia dla sędziów, ale my też przysłuchując się wykładom i uczestnicząc w pokazówce dużo się nauczyliśmy.  

W sobotę odbyły się pierwsze wyścigi. Nasza załoga płynęła tylko w dwóch zakończonych zwycięstwami z Rosjaninem Frolowem i Arturem Pomorskim. Warunki były bardzo trudne. Wiało od brzegu z różną siłą i z różnego kierunku. Taki sam stan panował następnego dnia.  

W niedzielę wygraliśmy kolejne biegi w naszej grupie z: Maćkiem Cylupą, Przemkiem Tarnackim i Tomaszem Piaseckim. Tym samym skończyliśmy eliminację na pierwszym miejscu. W półfinale trafiliśmy na Carstena Kemmlinga z Niemiec (34. w rankingu ISAF). Po zaciętej walce wygraliśmy 2:1 awansując do finału, gdzie zmierzyliśmy się z Brazylijczykiem Glombem – olimpijczykiem w klasie Soling z Atlanty.

Pierwszy wyścig niestety przegraliśmy – nie zdążyliśmy wykręcić kary na mecie. Czuliśmy jednak, że jesteśmy „w gazie” i bez stresów przystąpiliśmy do dalszej rywalizacji. Kolejne dwa biegi to nasze dobre pływanie, zwycięstwa, zwycięstwo w całych regatach i 1224 punkty do światowego rankingu sterników!

Byliśmy bardzo zadowoleni z tych regat. W bardzo trudnych i zmiennych warunkach przegraliśmy tylko dwa biegi na 11.

Po miłym zakończeniu i przymusowej kąpieli (ja z telefonem) rozpoczęliśmy odliczanie do Grade 1. W tym czasie załatwialiśmy swoje zaległe sprawy, które narosły po dwumiesięcznym pobycie za granicą.

 

Sopot Match Race – Grade 1  

Regaty rozpoczęliśmy w środę od wyścigu z Ianem Williamem (7. w ISAF). Startowaliśmy z niebieskiej strony. Dosyć szybko uwolniliśmy się i kontrolowaliśmy przeciwnika. Mogliśmy spokojnie wystartować po nawietrznej i kontrolować sytuację. Niestety, w tym miejscu uwidoczniło się małe doświadczenie w match – racingu. Chciałem wypchnąć rywala na falstart, co skończyło się startem w kryciu. Fatalny błąd, który kosztował nas porażkę w tym wyścigu. 

Kolejny wyścig i kolejna „frajerska” porażka z Danielem Glombem. Przy molo, gdzie musieliśmy wykonać zwrot nie podniosłem ręki przy okrzyku „room to tack” i dostaliśmy dwie kary. W przeciwnym wypadku to rywal płynąłby z karami na koncie. 

Trzeci wyścig to rywalizacja z Przemkiem. Po dobrym starcie kontrolowaliśmy sytuację, na dolnej boi dajemy się dogonić, ale Przemek zbyt szeroko opływa boję i dostaje karę. Płyniemy zaraz za nim. Na pełnym nie dociągnęliśmy halsu, przez co nie znaleźliśmy się wystarczająco daleko z lewej strony i daliśmy się złapać na klasyczny meczowy manewr z blokadą przy komisji. W trakcie jeszcze wypada flaga protestowa do wody i ten wyścig także przegrywamy. 

Trzy wyścigi, trzy porażki i to z zawodnikami, z którymi wygraliśmy trzy dni wcześniej. Kolejny wyścig płyniemy ze Stefanem Maisterem (29. w ISAF). Wypychamy przeciwnika na falstart i odpierając ataki wygrywamy pierwszy wyścig.

Kolejny dzień zaczął się od bardzo złej wiadomości. Skradziono nasz samochód. Zamiast myśleć o wyścigach musiałem jechać na policję, itd. Tego dnia wygraliśmy tylko jeden wyścig. Do awansu do drugiej rundy zabrakło jednego zwycięstwa. A cztery wyścigi przegraliśmy popełniając bardzo proste błędy, na własne życzenie.

Kolejne dni spędziliśmy na oglądaniu rywalizacji, przesiadywaniu w Copacabanie…w dzień i w nocy.

Bardzo żal zarówno straconej szansy w Grade 1 jak i…samochodu. Służył nam dzielnie przez dwa lata jako środek transportu, hotel, kuchnia i kino. Jeb…. złodzieje. W najbliższym czasie nie mamy raczej szans na podobny sprzęt.

Na koniec krótko o samych regatach: rewelacja. Organizatorzy z Przemkiem Tarnackim na czele zrobili coś, czego jeszcze w Polsce nie było. Jak zwykle znalazło się paru malkontentów (oczywiście na forum, gdzie indziej się boją), ale ci co byli i startowali są pod wrażeniem. Dzięki dla: Przemka, Agaty, Mai, Ewy, Dominiki i wielu innych bez których nie spędzilibyśmy 10 dni w taki sposób.
Nasza załoga startowała w składzie: Marek Stańczyk, Maciej Kołosiński, Andrzej Kucieński, Dominik Niśkiewicz, Marcin Panaś.

Zdjęcia z regat

 

Marek

Atomic Sailing Team - strona główna