Verve Cup, Chicago, 19-21.VIII.2005

Nasz stały skład został tym razem wzmocniony przez Maćka, który przyjechał do Chicago na ostatnie regaty w cyklu. Dzięki temu Atomic Sailing Team był w pełnym pięcioosobowym składzie. Łącznie na jachcie znalazło się 13 osób.



Już od pierwszego wyścigu, który z powodu małego wiatru został przerwany widać było, że dwumiesięczne starty i treningi zaczęły przynosić oczekiwanie efekty. Dobre prowadzenie łódki i świetny timing spowodowały że już po starcie byliśmy zdecydowanie z przodu. Po jakimś czasie wiatr ucichł i wyścig przerwano, ale wiedzieliśmy że będzie dobrze. Najpoważniejszy błąd popełniliśmy jednak już w pierwszym wyścigu. Płynąc pierwsi, popłynęliśmy jak zwykle na krótszą trasę. Niestety, nie przeczytaliśmy porannego komunikatu o zmianie znaków. Ten sam błąd popełniło jeszcze 5 innych jachtów. Wszyscy dostaliśmy w tym wyścigu DSQ. Kolejny wyścig tego dnia wygraliśmy zdecydowanie, jednak zostaliśmy w nim przeliczenie przez jacht, któremu oddawaliśmy 4,5 minuty.



W sobotę odbyły się trzy wyścigi przy silniejszym wietrze dochodzącym do 17 węzłów. W tych warunkach nasza łódka pływa zdecydowanie wolniej. Jednak po świetnych manewrach i bez żadnych błędów technicznych wygraliśmy bezwzględnie trzy biegi, które po przelicznikach dawały miejsca około 2,3. Jak już pisałem wcześniej nasz jacht ma nieadekwatny przelicznik do swoich osiągów. (do teoretycznej łódki 0 oddajemy –33 sekundy na milę; na Florydzie ten sam jacht miał –24sekundy i to wydaje się sprawiedliwe). Mimo wszystko byliśmy bardzo zadowoleni z naszych manewrów. Błyskawiczne stawianie spinakera, szybkie rufy z zawsze pracującym spinakerem powodowały, że zyskiwaliśmy dodatkowy dystans nad konkurencją. W silnym i porywistym wietrze nie wszystkie jachty były w stanie uniknąć błędów.



W niedzielę odbył się ostatni wyścig w podobnych warunkach. Przypłynęliśmy pierwsi, przeliczeni na drugie. W czasie tego wyścigu było kilka ciekawych akcji typowo match-racingowych. W ciągu minuty wykonaliśmy 4 rufy, blokując przeciwników i wychodząc na wewnętrzny przy boi. Z taką sprawnością załogi można już myśleć o najtrudniejszych manewrach. Tego dnia na prawdę zauważyliśmy postęp od NOOD regatta rozegranych w połowie czerwca.

Ostatecznie zajęliśmy trzecie miejsce. Wynik popsuła dyskwalifikacja, a odrzutki niestety nie było.

Nasz załogę stanowili: część polska: Marek Stańczyk - sternik, Andrzej Kucieński, Maciek Kołosiński, Dominik Niśkiewicz, Jasiek Fursewicz,
część polonijna: Leszek Ziółkowski, Jarek Pietrzyk, Robert Dąbrowski, Bronek, Rafał, Papaj, Ewiczka, Kędzior.


Po regatach wróciliśmy do Polski. Dla niektóierych z nas był to powrót po 2,5 miesiąca. Od razu startujemy w Sopot Match Race – Grade 3 i 1.


Marek
 

Zobacz też:
Atomic Sailing Team - strona główna